Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 30, 2017

K. Gier, "Silver. Pierwsza księga snów."

Kerstin Gier, Silver. Pierwsza księga snów. 
"Silver. Pierwsza księga snów." to książka, która prześladowała mnie już od dłuższego czasu i mimo tego, że jest przeznaczona dla młodzieży nie mogłam sobie odmówić jej przeczytania.  Otóż Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. A odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemniczezielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki, gadające kamienne posągi i niania, która ukryła się z tasakiem w schowku na miotły. To właśnie po kolejnej przeprowadzce Liv jej sny stały się bardzo dziwne. 


Dodatkowo na horyzoncie zjawia się czterech chłopaków, którzy pojawiają się w jej śnie razem z łacińskimi inkantacjami oraz dziwnym rytuałem w środku nocy. Ci chłopcy chodzą z dziewczynką do szkoły, a kiedy spotykają się na jawie wiedzą o niej więcej niż powinni. 
Cała czwórka skrywa przed Liv jakąś tajemnicę, a dziewczyna nie potrafi się powstrzymać przed niczym, by dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Wcale nie…

Kraków|Rynek Główny i okolice :)

Nasz wyjazdowy urlop był dość spontaniczny, a to oznacza, że nie planowaliśmy zbytnio zwiedzania. 
Z racji tego, że mieliśmy hotel niedaleko Rynku Głównego to było jedno z pierwszych miejsc, które odwiedziliśmy zaraz po zameldowaniu się w hotelu i zjedzeniu obiadu. 
Mimo to, że to miejsce jest oklepane moim zdaniem to obowiązkowe miejsce do odwiedzenia jeżeli chodzi o pobyt w powyższym miejscem. W końcu Rynek Główny w Krakowie był największym rynkiem w średniowiecznej Europie. To miejsce początkowo było własnością władcy jednak w 1358 r. Kazimierz Wielki zrzekł się prawa do większości obiektów na rzecz miasta. 
Jeżeli już jesteście na Rynku Głównym koniecznie wpadnijcie do kościoła Mariackiego. Jeżeli wejdziecie od frontu to znajdziecie tabliczki dotyczące tego, że nie możecie zwiedzać tego kościoła, jak również nie możecie robić zdjęć. Jeżeli spróbujecie podejdzie do Was pan, który Was upomni - niekoniecznie w miły sposób. Będąc na Rynku nie mogłam sobie odmówić zrobieniu kilku zdjęć: