Przejdź do głównej zawartości

M. Grzesiak, "AlphaFemale"

Po "AlphaFemale" autorstwa Mateusza Grzesiaka sięgnęłam po dłuższemu przyglądaniu się osobie autora - a właściwie jego działalności. 

"AlphaFemale" to książka skierowana do kobiet, w której można dowiedzieć się nieco o tym jak myślą mężczyźni i jak zbudować swoje życie, bezpieczeństwo oraz wolność w oparciu o siebie samą, a nie np. zakupy lub opinię męża. Dodatkowo dzięki tej książce można nieco zgłębić dynamikę związków, aby realizować się w szczęśliwej relacji. 

Ta książka świetnie pokazuje pewne zależności jeżeli chodzi o stosunki międzyludzkie. Jest świetna kiedy nie masz żadnej wiedzy z psychologii. Jednak jeżeli jesteś chociażby po pedagogice to pewne rzeczy są Ci już doskonale znane. Jednak mimo to uważam, że "AlphaFemale" to świetna pozycja zbierająca pewne podstawowe wiadomości, które zebrane przypominają nam o pewnych prawach, które nami rządzą. Moim zdaniem warto sobie uporządkować wiedzę, którą już posiadamy; uświadomić sobie, że jesteśmy jednostkami samodowodzącymi i przypomnieć sobie, że nie musimy z siebie rezygnować dla drugiej osoby. 

Ja na pewno sięgnę po inne pozycję Mateusza Grzesiaka, chociażby po to żeby się nieco otrząsnąć. ;). 

Komentarze

  1. Nie czytałam, ale bardzo chętnie sięgnę po nią :) Lubie od czasu do czasu taki typ książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - daje do myślenia i otwiera oczy na pewne rzeczy.

      Usuń
  2. no nie wiem czy bym to zdzierżyła;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem, bo nie znam Twojego gustu, ale jak mi się podobało, a trudno do mnie trafić z takimi rzeczami to coś jest na rzeczy ;).

      Usuń
  3. całkiem ciekawie się zapowiada :) chociaż różne mechanizmy psychologiczne są mi dosyć dobrze znane, więc nie wiem, czy by mnie troszkę nie znudziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mi też nie są obce, ale zdziwiłam się, że przypomniałam sobie niby oczywiste, aczkolwiek nie do końca rzeczy.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

BeGlossy, czerwiec 2017

Witajcie,  dzisiaj przyszedł czas, w którym chcę podzielić się z Wami zawartością czerwcowego BeGlossy. Na dobry początek wakacji zespół BeGlossy przygotował dla nas moc niespodzianek. W pudełeczku znajdziemy kosmetyki dzięki, którym nasza skóra będzie odżywiona, a włosy gładkie i pełne blasku. 

1. Odżywka do włosów Miracle Nourish, Aussie|21,99 za 250 ml

Ta odżywka ma nam odżywić oraz chronić włosy, jak również spowodować, że włosy staną się sprężyste i mocne, a ich końcówki nie będą się rozdwajać. Kiedyś chyba już miałam tą odżywkę i mi się sprawdziła. Zatem z chęcią ją przetestuję, tym bardziej, że moje włosy potrzebują teraz odżywienia, bo z ciemnego brązu (niemalże czerni) przeszłam na blond na włosach ;p. 
2. Biolaven, szampon do włosów|18,08 za 300 ml.

Jest to produkt wzmacniająco - wygładzający, który ma za zadanie delikatnie oczyścić włosy i nie podrażnić nawet najbardziej wrażliwej skóry. Zawiera olejek eteryczny z lawendy znany z odświeżających i wzmacniających właściwości. Lubi…

Kerstin Gier, "Silver. Druga księga snów."

Sny towarzyszą nam każdej nocy i są odbiciem tego co przeżywamy i jacy jesteśmy. Jednak to jakimi prawami się rządzą nie jest jeszcze do końca zbadane, co otwiera pole do popisu chociażby pisarzom, co wykorzystała Kerstin Gier. Jestem już po lekturze kolejnej części i muszę przyznać, że śnienie już nigdy nie będzie dla mnie takie samo, bo kto wie, co może się czaić w naszych snach? 

Sprawy Liv układają się coraz lepiej. Nowy dom oraz nowa rodzina okazały się być całkiem w porządku; a romantyczny związek z przystojnym chłopakiem nadal trwa. Jesteśmy świadkami typowego młodzieńczego zauroczenia i nie byłoby nic w tym dziwnego, że związek okraszony jest fascynującymi możliwościami roztoczonymi przez sferę snów. 
Niestety każdy kij ma dwa końce,  sielanki mają to do siebie, że nigdy nie są wieczne. Po pierwsze Secrecy - anonimowa blogerka, która wie o Liv rzeczy, których nie powinna wiedzieć. Po drugie - Henry ma swoje tajemnice...wiele tajemnic. Po trzecie, za drzwiami z klamką w kształcie…

Projekt minimalizm.

Ostatnio pisałam Wam o zakupach w MintiShop. Jednak przez ostatnich kilka miesięcy ilość kosmetyków w mojej łazience zwiększyła się na tyle, że uznałam, iż czas najwyższy nad tym zapanować. Postanowiłam zatem bardziej przyłożyć się do systematycznej pielęgnacji oraz regularnego robienia sobie makijażu, przez co do chcę doprowadzić do większego zużycia kosmetyków. 

Chciałabym doprowadzić do tego, żeby się po prostu mniej marnowało. Dlatego też, w celu motywacji chciałabym wprowadzić na bloga projekt denko. Mam nadzieję, że to mnie bardziej zmotywuje. Już dziś mam dla Was kilka kosmetyków, które zużyłam w ciągu ostatnich kilku tygodni:

Holika Holika, After Hard Study i Pure Essence Mask Sheet Maska w płacie Green Tea


Uwielbiam wszelakie maski w płacie. Świetnie na mnie działają i rzadko zdarza się jakaś, która mi się nie sprawdza. O dwóch powyższych pisałam Wam już na blogu: >>>KLIK<<<.

Nacomi, naturalny peeling cukrowy do ciała.

Ten peeling znalazłam w jednym z BeGlossy i …