Przejdź do głównej zawartości

Ulubieńcy lutego 2017

Ostatnio ze znajomą złapałyśmy się na tym, że czas przecieka nam przez palce. Mam wrażenie, że dopiero co był wrzesień, a już żegnamy luty. Dzisiaj chciałabym Wam napomknąć nieco o tym co urzekło mnie w tym miesiącu. Jest tego stosunkowo mało, bo obecnie niewiele kosmetyków kupuję (przychodzi do mnie tylko BeGlossy i ShinyBox) ze względu na to, że kończę to co mam. 

Ulubieńcy kosmetyczni. 


 Nacomi - naturalny peeling cukrowy do ciała. 

Według producenta powyższy kosmetyk ma zapobiegać pojawianiu się na skórze celulitu oraz nierówności. Poza tym ma nawilżać i ujędrniać skórę. 

Wprawdzie ten peeling znalazłam w ostatnim BeGlossy, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia. Już kiedy powąchałam ten produkt zakochałam się w zapachu. Kojarzy mi się on z cytryną z cukrem, którą jadłam jako dziecko w okresie przeziębień. 

Jeżeli chodzi o zastosowanie to nie mam zastrzeżeń - obok ścierania naskórka również nawilża skórę zostawiając na niej delikatną powłoczkę. Dzięki temu nie muszę się martwić nawilżaniem po prysznicu. 

Cena za 100 ml produkt to niespełna 17 zł. 


Drugi i ostatni produkt, który podbił moje serce to balsam do ciała z masłem shea, z Organique.

Produkt ma zbitą konsystencję, którą ciężko się nabiera ze słoiczka. Jak możecie się domyśleć problemy sprawia też przy nakładaniu, ale jego zapach oraz działanie wynagradzają ten trud. Od momentu,  którym pierwszy raz powąchałam ten balsam mam wrażenie, że pachnie on jak drogie perfumy. Natomiast jeżeli chodzi o nawilżenie to jest ono na prawdę świetne!

Ostatnio mam problem ze skórą dłoni, a ten produkt niewątpliwie pomaga mi je podratować. Nie mówiąc już o skórze na innych partiach ciała ;). 

Produkt również znalazłam w ostatnim BeGlossy :). Spodobał mi się na tyle, że weszłam na stronę Organique i skorzystałam z kodu promocyjnego, który znalazłam w pudełeczku;).

C produkt o pojemności 100 ml zapłacimy ok. 35 zł. 

Ostatni ulubieńcy są związani z moją pracą. O pierwszym z nich pisałam Wam ostatnio. Są to książeczki autorstwa Ch. Hart'a - "Kurs rysowania dla dzieci. Narysuj koło/kwadrat/trójkąt narysujesz wszystko."

Wiedząc, że wśród dzieci na świetlicy mam również takie, które chcą się rozwijać artystycznie zorganizowałam im warsztaty rysowania. Okazało się, że dzieciaki wciągnęły się na tyle, że spędziliśmy na rysowaniu ponad 2 godziny i wiem, że w najbliższy piątek będę musiała pomyśleć nad kolejną częścią, bo na pewno będą chciały ciąg dalszy :). 

Książeczki kupiłam w księgarni internetowej Bonito. 

Pracując z dziećmi z klas I - III muszę umieć nie tylko panować nad uczniami, ale też je motywować i nagradzać. Mając już jakieś doświadczenie w zeróweczkach - w tym roku postanowiłam zaryzykować i wykorzystać naklejki w motywowaniu i nagradzaniu dzieci za pracę i zachowanie. 

Efekty przerosły moje oczekiwania, bo myślałam, że nieco starsze dzieci nie będą tak bardzo zainteresowane taką formą nagrody, ale okazało się inaczej :). Dzięki tym naklejką dzieci bardziej się starają przez co mi się lepiej pracuje, a dzieci mniej łobuzują. Ja zaopatruję się w naklejki na stronie: https://szkolnenaklejki.pl/. Zatem jeżeli pracujecie z dziećmi - niezależnie od tego czy jesteście nauczycielem, asystentem nauczyciela, nauczycielem języka obcego czy inną osobą pracującą z dzieciakami zajrzyjcie na tą stronę, bo na prawdę mają spory wybór jeżeli chodzi o takie motywatory;). 

Mimo tego, że ulubieńców mam mało w tym miesiącu, to są to rzeczy, które na prawdę zawładnęły moim sercem i mają w sobie coś, co sprawiło, że je pokochałam ;). 

Komentarze

  1. nacomi ma świetne kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w stanie uwierzyć - dzięki temu peelingowi myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po kosmetyki z tej firmy.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kerstin Gier, "Silver. Druga księga snów."

Sny towarzyszą nam każdej nocy i są odbiciem tego co przeżywamy i jacy jesteśmy. Jednak to jakimi prawami się rządzą nie jest jeszcze do końca zbadane, co otwiera pole do popisu chociażby pisarzom, co wykorzystała Kerstin Gier. Jestem już po lekturze kolejnej części i muszę przyznać, że śnienie już nigdy nie będzie dla mnie takie samo, bo kto wie, co może się czaić w naszych snach? 

Sprawy Liv układają się coraz lepiej. Nowy dom oraz nowa rodzina okazały się być całkiem w porządku; a romantyczny związek z przystojnym chłopakiem nadal trwa. Jesteśmy świadkami typowego młodzieńczego zauroczenia i nie byłoby nic w tym dziwnego, że związek okraszony jest fascynującymi możliwościami roztoczonymi przez sferę snów. 
Niestety każdy kij ma dwa końce,  sielanki mają to do siebie, że nigdy nie są wieczne. Po pierwsze Secrecy - anonimowa blogerka, która wie o Liv rzeczy, których nie powinna wiedzieć. Po drugie - Henry ma swoje tajemnice...wiele tajemnic. Po trzecie, za drzwiami z klamką w kształcie…

Projekt minimalizm.

Ostatnio pisałam Wam o zakupach w MintiShop. Jednak przez ostatnich kilka miesięcy ilość kosmetyków w mojej łazience zwiększyła się na tyle, że uznałam, iż czas najwyższy nad tym zapanować. Postanowiłam zatem bardziej przyłożyć się do systematycznej pielęgnacji oraz regularnego robienia sobie makijażu, przez co do chcę doprowadzić do większego zużycia kosmetyków. 

Chciałabym doprowadzić do tego, żeby się po prostu mniej marnowało. Dlatego też, w celu motywacji chciałabym wprowadzić na bloga projekt denko. Mam nadzieję, że to mnie bardziej zmotywuje. Już dziś mam dla Was kilka kosmetyków, które zużyłam w ciągu ostatnich kilku tygodni:

Holika Holika, After Hard Study i Pure Essence Mask Sheet Maska w płacie Green Tea


Uwielbiam wszelakie maski w płacie. Świetnie na mnie działają i rzadko zdarza się jakaś, która mi się nie sprawdza. O dwóch powyższych pisałam Wam już na blogu: >>>KLIK<<<.

Nacomi, naturalny peeling cukrowy do ciała.

Ten peeling znalazłam w jednym z BeGlossy i …

Olejek do mycia ciała Dove Odżywcza Pielęgnacja z Marokańskim Olejkiem Arganowym

Początek wiosny do wciąż trudny okres dla mojej skóry. Ze względu na zmieniającą się pogodę moja skóra potrafi ciężko reagować na to co się dzieje wokół niej np. zaczynają występować podrażnienia i uczulenia, które raczej się u mnie nie zdarzają.
Ostatnio borykam się na rękach z okropnym uczuleniem, który wywołał produkt, który miał pomóc w utrzymaniu odpowiedniego nawilżenia skóry. Olejek do mycia ciała Dove Odżywcza Pielęgnacja  z Marokańskim Olejkiem Arganowym zawiera 55% odżywczych olejków, aby chronić skórę przed wysuszeniem. 
Na początku byłam z niego bardzo zadowolona, ponieważ spełniał swoją rolę - mył i pozostawiał skórę lekko natłuszczoną i kiedy miała ona dobry dzień nie musiałam używać balsamu do ciała. Jednak jakiś czas temu zaczęło mi się pojawiać uczulenie na skórze rąk i usiłowałam dojść do tego co je spowodowało.
Drogą eliminacji oraz prób i błędów okazało się, że głównym szkodnikiem (chociaż nie wykluczam, że jedynym) był właśnie powyższy produkt. Kiedy podczas jednego …