Przejdź do głównej zawartości

Kurs rysowania dla dzieci...narysuj kwadrat/koło/trójkąt,a narysujesz wszystko!

W swojej pracy mam bardzo intensywny kontakt z dziećmi, w wieku wczesnoszkolnym. Spędzając z dziećmi 8 godzin dziennie od września poznałam je na tyle, że wiem jakie zajęcia im zaproponować. 


W piątki jestem kilka godzin na świetlicy i wiedząc, że mam w grupie kilka artystycznych dusz zaproponowałam im zajęcia z...rysunku. Na początku dziewczynki bały się, że nie dadzą rady, ale jak zobaczyły to co im zaproponowałam spędziłyśmy czas na rysunkach niemalże do końca mojej pracy. 


Otóż na stronie bonito.pl znalazłam ciekawe książeczki autorstwa Chris'a Hart, "Kurs rysowania dla dzieci. Narysuj koło/kwadrat/trójkąt, narysujesz wszystko". Na każdą figurę geometryczną przypada oddzielna książeczka. Na zdjęciu widzicie tylko dwie, ale tą z trójkątem zostawiłam w pracy, bo koleżanki chciały sobie skserować dla siebie kilka obrazków, na zajęcia z innymi grupami ;). 


W książkach znajdziecie rysunki pokazujące jak krok po kroku narysować nie tylko zwierzęta i ludzi, ale także np. syrenkę, statek kosmiczny, kosmitę, helikopter czy rakietę. 


Rysunki nie są może zbyt skomplikowane, ale pokazują dzieciom, że mogą nauczyć się rysować, a dzięki tym warsztatom moi uczniowie wzmacniają poczucie własnej wartości i rozwijają własne umiejętności oraz pasje. Na zajęciach zauważyłam, że dzieci kreatywnie podchodzą do tego co rysują i np. do głowy pieska dorysowują resztę jego ciała, albo od siebie dodają różne ciekawe szczegóły i/lub elementy. 

Poza tym zauważyłam, że dzieci współpracowały między sobą - rozmawiały o tym co i jak narysować. Przez to zacieśniły więzi w grupie i zyskały kolejny wspólny temat do rozmów. Bo chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego wspólne zainteresowania sprawiają, że ludzie zbliżają się do siebie - znając kogoś, kto lubi to co ja mam w końcu z kim porozmawiać o tym co mnie interesuję i się rozwinąć


Ja sama złapałam się na tym, że szukam pomysłów na kolejne zajęcia (o które już zostałam poproszona przez dzieciaki :D). Poza tym odnalazłam niemalże dziecięcą przyjemność z rysowania :). 

Powyższe książeczki przydadzą się Wam nie tylko do przeprowadzenia zajęć na świetlicy, ale także w domu z własnymi dziećmi, siostrzeńcami czy bratankami (o ile ich macie). Będą też świetne w terapii dysgrafii. Myślę, że jeżeli chcecie i pracujecie z dziećmi to będziecie też w stanie wykorzystać w waszej pracy te książeczki do zorganizowania jakichś własnych zajęć ;). Wszystko zależy od Waszej kreatywności. 

W moim przypadku powyższe publikacje stały się świetnym punktem wyjścia dla świetlicowych zajęć i wiem, że to tylko początek, bo w drodze są już kolejne książki, które pozwolą mi zorganizować niejedne warsztaty. Mam nadzieję, że zarówno dla mnie, jak i dla moich wychowanków to początek czegoś naprawdę niesamowitego...a kto wie - może wśród moich uczniów jest jakiś przyszły artysta, z którego będę szczególnie dumna?

Komentarze

  1. Kiedyśuczyłęm dzieci tańczyć przez rok .. to była szkoła życia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie szkołą życia była praca w domu dziecka - takiego dla tych starszych dzieci. Każda inna praca z dzieciakami przy tym to pikuś...no gorzej może być chyba tylko w poprawczaku, albo czymś takim ;).

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. dokładnie - a jak jeszcze do tego widzi się jak dzieci przez to same się nakręcają i chcą jeszcze to, aż serce rośnie ;D.

      Usuń
  3. Pracowałam z głuchymi dziećmi (jestem z wykształcenia surdopedagogiem), jeśli kiedyś wrócę do nauczania dzieciaczków to sobie ten post przypomnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) - ja dzięki tym książeczkom na prawdę obserwuję wiele ciekawych rzeczy wśród moich uczniów. Nie tylko inspirują ich do działania, ale także pokazują im, że tkwi w nich potencjał, wzrasta u nich poczucie własnej wartości i dostrzegają to, że jeśli tylko się postarają są w stanie nauczyć się rysować :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Moje zamówienie ze Scrummy.

Mimo tego, że zmieniam styl życia, w tym styl odżywiania się lubię czasem zaopatrzyć się w słodycze, które szczególnie lubię, albo takie, których chciałabym spróbować. Poza sklepami w moim mieście czasem lubię się zaopatrywać w różne dobroci w takich sklepach jak Coś słodkiego, Chocolissimo czy Scrummy. Mój ostatni wybór padł na ten ostatni sklep i dziś chciałabym Wam pokazać na co tym razem się zdecydowałam. 


Jak widzicie trochę tego jest i głównie zdecydowałam się na rzeczy z Reese's, które uwielbiam. 

Jeżeli chodzi o powyższe przekąski to są to: 

Cookie Dough Red Velvet Bites(88g) - są to przekąski z nadzieniem ciasteczkowym o smaku babeczek Red Velvet. Cookie Dough Cinnamon Bun Bites(88g) - również są to przekąski z nadzieniem ciasteczkowym. Tym razem o smaku cynamonowym. 
Ciekawa jestem czy będą dobre. Każde z opakowań tych ciasteczek kosztowało 9,99 zł.

Reese's - to jedna z moich ulubionych zagranicznych firm. Tym razem zdecydowałam się na zakup: 

Reese's White Miniatures(…

Balsam tlenowy do twarzy z serii Air Stream od Febrilac

Balsam tlenowy do twarzy z serii Air Stream od Febrilac jest kosmetykiem, który można stosować pod krem na dzień lub maseczkę wzmacniając przy tym ich działanie. Ten produkt zaleca się do pielęgnacji po ukąszeniach, ekspozycji na słońce, depilacji, zabiegach, peelingu chemicznym czy mezoterapii. 
Po nałożeniu na twarz ten krem przyjemnie chłodzi skórę, nawilża i odżywia skórę. Szczerze mówiąc bałam się go stosować pod krem. Jednak był dla mnie wielokrotnie wsparciem w dniach, w których chodziliśmy z dziećmi na wycieczki, albo byliśmy długo na placu zabaw. Fajnie po takich dniach łagodził skórę twarzy. 
Teraz używam go trochę bardziej oszczędnie, bo chcę go zabrać na urlop, a tam może mi być trochę bardziej potrzebny niż w domu. Pewnie będę do niego wracać co jakiś czas, chociaż znając siebie pewnie będę sięgała po inne tego typu kosmetyki celem wypróbowania. 
Za produkt o poj. 50 ml trzeba zapłacić ok. 40 zł.

Wygładzające serum pod oczy z Aube

Jakiś czas temu BeGlossy idealnie wstrzelił się w moje potrzeby, ponieważ skończył mi się krem pod oczy i w jednym z pudełeczek znalazłam wygładzające serum pod oczy z Aube
Otóż na stronie BeGlossy znajdziemy informację, że: 
Wygładzające serum pod oczy pomaga w kondycjowaniu cienkiej i wiotkiej skóry pod oczami. Bogata formuła kosmetyku zawiera silnie skoncentrowany epidermalny czynnik wzrostu (EGF), który stymulując podział komórkowy wpływa na wzmocnienia struktury naskórka. Olej tsubaki odżywia i nawilża, chroniąc skórę przed szkodliwym wpływem środowiska. Dzięki obecności skwalanu, lekkiego oleju pochodzenia roślinnego, wnikanie składników aktywnych w głąb skóry jest przyspieszone.
Bardzo się ucieszyłam, że mogłam przetestować coś nowego. Powyższe serum jest łatwe i wygodne w aplikacji - nie trzeba się babrać w produkcie, ze względu na to, że się go wyciska. Po jego zastosowaniu skóra jest faktycznie gładsza. Zatem kosmetyk robi swoje.  
Produkt kosztuje 49,90 zł za 15 ml. I tak szc…