Przejdź do głównej zawartości

Zimowa pielęgnacja z Farmoną.

Zima to dla mojej skóry bardzo ciężki okres. Najbardziej widoczne jest to na dłoniach, twarzy i skórze skalpu, na której zaczyna się pojawiać łupież. Jednak nieco ulżyła mi w cierpieniach firma Farmona, której dwa produkty znalazłam w beauty boxach. Są to: 

Ekstremalny krem dla sportowców SPF50



Jest to krem z wysoką ochroną przeciwsłoneczną dla uprawiających sporty zimowe. Z informacji na opakowaniu dowiadujemy się, że krem zawiera wieleskładników aktywnych: AntiFrost System, alantoinę, witaminę E, d-pantenol, lanolinę oraz filtry UV. Powyższe składniki zdaniem producenta mają nam zapewnić zabezpieczenie skóry przed silnym mrozem, zimnym wiatrem, gwałtownymi zmianami temperatury i tworzyć wysoką ochronę przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Krem ma nam delikatnie natłuszczać skórę twarzy oraz ją odżywiać i regenerować. 

Ten krem jest idealny dla osób, które tak jak ja zimą borykają się z problematyczną skórą lub dla tych, które spędzają swoje ferie/urlop w górach lub na świeżym powietrzu. Ja na pewno zabiorę go na swój wyjazd :). 

Cena za pojemność 50 ml to ok 10 zł.

Kolejnym produktem, który mam stosunkowo krótko, ale widzę już efekty jego działania jest zimowy krem ochronny do rąk. Ten krem znalazłam chyba w ShinyBox, w grudniu zeszłego roku. 


Jest on przeznaczony dla spierzchniętych i wysuszonych dłoni, które są narażone na działanie silnego mrozu i wiatru. Powyższy kosmetyk zawiera takie produkty aktywne jak: AntiFrost System (cokolwiek to jest), shea butter, naturalny ekstrakt z nagietka oraz witaminę E. Ten krem ma zapewnić naszej skórze ochronę przed silnym mrozem, wiatrem oraz gwałtownymi zmianami temperatury. 

Krem ma bardzo zbitą temperaturę i kiedy chciałam go użyć zaraz po wyjęciu z BeGlossy to nie mogłam wycisnąć go z tubki. Dopiero, kiedy trochę odtajał mogłam wycisnąć go z pojemnika - chociaż i tak z bólem. Problematyczne wydobywanie produktu zostało mi wynagrodzone w postaci doprowadzonej do równowagi skóry dłoni, która wcześniej wyglądała tragicznie. Dlatego też na pewno będę do niego wracać i będę go zabierać na każdy zimowy wyjazd. 

Cena za 100 ml to ok. 7 zł. 

Myślę, że dwa powyższe kosmetyki są tym bardziej warte uwagi, że są wyprodukowane przez polską firmę. Dajcie znać czy już je znacie. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Moje zamówienie ze Scrummy.

Mimo tego, że zmieniam styl życia, w tym styl odżywiania się lubię czasem zaopatrzyć się w słodycze, które szczególnie lubię, albo takie, których chciałabym spróbować. Poza sklepami w moim mieście czasem lubię się zaopatrywać w różne dobroci w takich sklepach jak Coś słodkiego, Chocolissimo czy Scrummy. Mój ostatni wybór padł na ten ostatni sklep i dziś chciałabym Wam pokazać na co tym razem się zdecydowałam. 


Jak widzicie trochę tego jest i głównie zdecydowałam się na rzeczy z Reese's, które uwielbiam. 

Jeżeli chodzi o powyższe przekąski to są to: 

Cookie Dough Red Velvet Bites(88g) - są to przekąski z nadzieniem ciasteczkowym o smaku babeczek Red Velvet. Cookie Dough Cinnamon Bun Bites(88g) - również są to przekąski z nadzieniem ciasteczkowym. Tym razem o smaku cynamonowym. 
Ciekawa jestem czy będą dobre. Każde z opakowań tych ciasteczek kosztowało 9,99 zł.

Reese's - to jedna z moich ulubionych zagranicznych firm. Tym razem zdecydowałam się na zakup: 

Reese's White Miniatures(…

Balsam tlenowy do twarzy z serii Air Stream od Febrilac

Balsam tlenowy do twarzy z serii Air Stream od Febrilac jest kosmetykiem, który można stosować pod krem na dzień lub maseczkę wzmacniając przy tym ich działanie. Ten produkt zaleca się do pielęgnacji po ukąszeniach, ekspozycji na słońce, depilacji, zabiegach, peelingu chemicznym czy mezoterapii. 
Po nałożeniu na twarz ten krem przyjemnie chłodzi skórę, nawilża i odżywia skórę. Szczerze mówiąc bałam się go stosować pod krem. Jednak był dla mnie wielokrotnie wsparciem w dniach, w których chodziliśmy z dziećmi na wycieczki, albo byliśmy długo na placu zabaw. Fajnie po takich dniach łagodził skórę twarzy. 
Teraz używam go trochę bardziej oszczędnie, bo chcę go zabrać na urlop, a tam może mi być trochę bardziej potrzebny niż w domu. Pewnie będę do niego wracać co jakiś czas, chociaż znając siebie pewnie będę sięgała po inne tego typu kosmetyki celem wypróbowania. 
Za produkt o poj. 50 ml trzeba zapłacić ok. 40 zł.

Wygładzające serum pod oczy z Aube

Jakiś czas temu BeGlossy idealnie wstrzelił się w moje potrzeby, ponieważ skończył mi się krem pod oczy i w jednym z pudełeczek znalazłam wygładzające serum pod oczy z Aube
Otóż na stronie BeGlossy znajdziemy informację, że: 
Wygładzające serum pod oczy pomaga w kondycjowaniu cienkiej i wiotkiej skóry pod oczami. Bogata formuła kosmetyku zawiera silnie skoncentrowany epidermalny czynnik wzrostu (EGF), który stymulując podział komórkowy wpływa na wzmocnienia struktury naskórka. Olej tsubaki odżywia i nawilża, chroniąc skórę przed szkodliwym wpływem środowiska. Dzięki obecności skwalanu, lekkiego oleju pochodzenia roślinnego, wnikanie składników aktywnych w głąb skóry jest przyspieszone.
Bardzo się ucieszyłam, że mogłam przetestować coś nowego. Powyższe serum jest łatwe i wygodne w aplikacji - nie trzeba się babrać w produkcie, ze względu na to, że się go wyciska. Po jego zastosowaniu skóra jest faktycznie gładsza. Zatem kosmetyk robi swoje.  
Produkt kosztuje 49,90 zł za 15 ml. I tak szc…