Przejdź do głównej zawartości

K. Gier, "Silver. Pierwsza księga snów."

Kerstin Gier, Silver. Pierwsza księga snów. 

"Silver. Pierwsza księga snów." to książka, która prześladowała mnie już od dłuższego czasu i mimo tego, że jest przeznaczona dla młodzieży nie mogłam sobie odmówić jej przeczytania.  Otóż Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. A odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki, gadające kamienne posągi i niania, która ukryła się z tasakiem w schowku na miotły. To właśnie po kolejnej przeprowadzce Liv jej sny stały się bardzo dziwne. 


Dodatkowo na horyzoncie zjawia się czterech chłopaków, którzy pojawiają się w jej śnie razem z łacińskimi inkantacjami oraz dziwnym rytuałem w środku nocy. Ci chłopcy chodzą z dziewczynką do szkoły, a kiedy spotykają się na jawie wiedzą o niej więcej niż powinni. 

Cała czwórka skrywa przed Liv jakąś tajemnicę, a dziewczyna nie potrafi się powstrzymać przed niczym, by dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Wcale nie przeszkadza jej fakt, że każdy z chłopaków jest bardzo przystojny, a poczynania zarówno ich jak również reszty uczniów śledzi tajemnicza blogerka, która zadziwiająco dużo wie. 

'

Dlaczego sięgnęłam po tą książkę? 

Kiedy słuchałam tych wszystkich opinii na temat "Silver. Pierwszej księgi snów" miałam wrażenie, że ta historia bardzo trafiłaby do mnie jako do dorastającej dziewczynki. 

Z jednej strony nowe otoczenie, dorastanie i problemy nastolatek; a z drugiej demony, tajemnice i dziwne rytuały na cmentarzu oraz trochę osobliwa - momentami oderwana od rzeczywistości fabuła. To wszystko okraszone świetną  i lekką narracją, całkiem nieźle zbudowanymi postaciami oraz przyprawione kilkoma zaskoczeniami. 

"Silver..." to powieść, w której nie znajdziecie zbyt rozbudowanego wątku z demonami, ale jest on na tyle interesujący, że trzyma w napięciu, a  w dodatku wokół niego budują się relacje między głównymi bohaterami. 



Dodatkowo autorka wplata w swoją opowieść zabawne, choć  czasem wydawałoby się oderwane od fabuły wtrącenia. Jednak kunszt pani Kerstin Gier sprawia, że wszystko ze sobą współgra, a czytelnik nie ma ochoty odchodzić od książki. 

Efekt jest taki, że "Silver. Pierwsza księga snów" to niezła lektura na wieczór nie tylko dla młodzieży, ale także dla nieco bardziej posuniętych wiekowo osób...

Mimo swojej prostoty ta książka ma w sobie coś, co fascynuje i pozwala się zrelaksować. Dlatego też zapewne niebawem sięgnę po kontynuację, aby z niecierpliwością czekać na kolejną część. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kerstin Gier, "Silver. Druga księga snów."

Sny towarzyszą nam każdej nocy i są odbiciem tego co przeżywamy i jacy jesteśmy. Jednak to jakimi prawami się rządzą nie jest jeszcze do końca zbadane, co otwiera pole do popisu chociażby pisarzom, co wykorzystała Kerstin Gier. Jestem już po lekturze kolejnej części i muszę przyznać, że śnienie już nigdy nie będzie dla mnie takie samo, bo kto wie, co może się czaić w naszych snach? 

Sprawy Liv układają się coraz lepiej. Nowy dom oraz nowa rodzina okazały się być całkiem w porządku; a romantyczny związek z przystojnym chłopakiem nadal trwa. Jesteśmy świadkami typowego młodzieńczego zauroczenia i nie byłoby nic w tym dziwnego, że związek okraszony jest fascynującymi możliwościami roztoczonymi przez sferę snów. 
Niestety każdy kij ma dwa końce,  sielanki mają to do siebie, że nigdy nie są wieczne. Po pierwsze Secrecy - anonimowa blogerka, która wie o Liv rzeczy, których nie powinna wiedzieć. Po drugie - Henry ma swoje tajemnice...wiele tajemnic. Po trzecie, za drzwiami z klamką w kształcie…

Projekt minimalizm.

Ostatnio pisałam Wam o zakupach w MintiShop. Jednak przez ostatnich kilka miesięcy ilość kosmetyków w mojej łazience zwiększyła się na tyle, że uznałam, iż czas najwyższy nad tym zapanować. Postanowiłam zatem bardziej przyłożyć się do systematycznej pielęgnacji oraz regularnego robienia sobie makijażu, przez co do chcę doprowadzić do większego zużycia kosmetyków. 

Chciałabym doprowadzić do tego, żeby się po prostu mniej marnowało. Dlatego też, w celu motywacji chciałabym wprowadzić na bloga projekt denko. Mam nadzieję, że to mnie bardziej zmotywuje. Już dziś mam dla Was kilka kosmetyków, które zużyłam w ciągu ostatnich kilku tygodni:

Holika Holika, After Hard Study i Pure Essence Mask Sheet Maska w płacie Green Tea


Uwielbiam wszelakie maski w płacie. Świetnie na mnie działają i rzadko zdarza się jakaś, która mi się nie sprawdza. O dwóch powyższych pisałam Wam już na blogu: >>>KLIK<<<.

Nacomi, naturalny peeling cukrowy do ciała.

Ten peeling znalazłam w jednym z BeGlossy i …

BeGlossy, Maj 2017

Maj jest dla mnie pełen zaskoczeń - chociażby z tego względu, że dopiero się zaczynał, a majowe BeGlossy już znalazło się w moich rękach. Kilka chwil temu odebrałam pudełko, dlatego też śpieszę z tym, aby Wam pokazać jego zawartość. 

Tym razem hasło pudełeczka to Sekret piękna. Zespół BeGlossy przygotował produkty, które mają pomóc nam zatroszczyć się o to co jest podstawą dbania o urodę - odpowiednią pielęgnację. 
Pierwszy produkt, który rzucił mi się w oczy to: 
EXCLUSIVE COSMETICS, Maska hialuronowa w płatku fizelinowym

Z opisu na ulotce wynika, że ta maska stanowi idealne uzupełnienie pielęgnacji skóry twarzy. Podobno idealnie przylega oraz dostarcza skórze potrzebnych składników odżywczych, jak również aktywuje regenerację. Ta maska zawiera ekstrakt z kiełków pszenicy i aloesu, które mają za zadanie nawilżyć oraz zregenerować skórę. 
Cena: 9,99 zł - za sztukę. 
ORGANIQUE, Peeling solny Teapia Detoksykująca Sea Essence. 

Niewiele miałam produktów z tej marki, ale te, które miałam bardzo …